Ewa Hejduk, Justyna Żukowska

Papugi nieloty

Szarka

W sklepie zoologicznym w moim mieście znajdowała się nierozłączka czerwonoczelna. Pozbawiona części upierzenia, straszliwie chuda, przebywająca w nieciekawych warunkach. Postanowiłam ją stamtąd wykupić, wbrew temu co myślał na ten temat mój małżonek. Ale nauczona już doświadczeniem, wiedziałam, że jedna nierozłączka nie osiągnie pełni szczęścia. Postanowiłam więc w jednej chwili wprowadzić 2 nowe papugi do domu.

Jako partnerkę dla mojego wyskubańca miałam zamówioną samiczkę w pobliskiej hodowli. Pech chciał, że kilka dni przed jej zakupem doznała kontuzji skrzydła, po której utraciła zdolność lotu. Hodowca zapewniał mnie, że najdalej za miesiąc odrosną jej utracone lotki i poleci...

Przed wypuszczeniem moich nowych dziewczynek z klatki, zamontowałam pod sufitem linki, gałązki i pomościki. Jak mój mąż to zobaczył, to zapytał tylko: "A to co znowu???" Na co ja mu odparłam, że to tylko na jakieś 3-4 tygodnie i potem już tego nie będzie. Tak się jednak stało, że nie ściągnęłam ich do dziś, ponieważ Szarka nie odzyskała zdolności lotu. W skrzydle, które było kontuzjowane, lotki odrastają jej dziwnie i koślawo, drugie też nie jest takie, jak powinno być.

Początki były naprawdę trudne i niebezpieczne. Szarka nie potrafiła sobie uświadomić, że nie może latać, nie chciała się z tym pogodzić. Za każdym razem chciała wyfruwać z klatki, a zamiast tego spadała jak kamień na podłogę. Do tego na chorym skrzydle miała ranę 1x0,5cm, która otwierała się przy każdym gwałtowniejszym ruchu, upadku czy próbach lotu, jak również przy trzepotaniu się po klatce, gdy się wystraszyła. W końcu zdecydowałam się trzymać ją w klatce, dopóki rana się nie zagoi, ponieważ każde jej wyjście z klatki związane było z upadkami i drażnieniem rany, dość dużej jak na takiego ptaszka. Siedziała więc w klatce ponad 4 miesiące ponieważ rana była w trudno gojącym się miejscu, narażonym na ciągłe podrażnienia. Po tym czasie zaczęła się uczyć, jak poruszać się po pokoju.

Początkowo pod wyjściem z klatki leżały sterty poduch, bo Szarka uparcie zamiast używać nóg chciała latać, więc bezpieczniej było, by spadała na coś miękkiego. Właściwie wszystkie miejsca, w które mogła spaść, były obłożone karimatami, poduszkami, pluszakami - dosłownie wszystkim, co miałam pod ręką by złagodzić ewentualny upadek. Początkowo malutka bała się wchodzić na moje konstrukcje z bawełnianego sznurka, linki bawełnianej i gałęzi. Często spadała, jeśli się czegoś wystraszyła, bo koniecznie wtedy chciała odlecieć. Najwięcej problemu miałam z wykombinowaniem, w jaki sposób mogłaby samodzielnie wejść z podłogi na parapet i dalej do klatki. Nie chciała wejść na nic, co wymyśliłam. Rozwiązanie znalazła sama. Wspinała się po plastikowej osłonce, którą zamontowałam na kablu antenowym. Żeby ułatwić jej wędrówkę do góry, obwiązałam tę osłonkę linką i sznurkiem z bawełny. Teraz wspinaczka idzie szybko i sprawnie. Po pewnym czasie się przełamała i dotarło w końcu do niej, że teraz to nogi są jej głównym środkiem transportu, z czasem nabrała ogromnej wprawy w poruszaniu się swoimi szlakami zawieszonymi pod sufitem.

W chwili obecnej, kiedy Szarka od ponad roku jest nielotem, zadziwia mnie jej zręczność w poruszaniu się po całym pokoju. Widać że się już nie boi i jest zaskakująco skoczna. Potrafi wskoczyć na patyk czy linkę na wysokość 20cm w górę!!! Obecnie upadek na podłogę to rzadkość, papużka pogodziła się z faktem, że już nigdy nigdzie nie poleci. Jej ułomność nie przeszkadza jej cieszyć się życiem i być w pełni aktywnym ptaszkiem. Dzięki temu, że ją obserwowałam, wprowadzałam ciągle ulepszenia w podsufitowej konstrukcji. Teraz mała jest w stanie samodzielnie wejść z podłogi pod sam sufit i obejść pokój prawie dookoła. Bardzo mało jest w tym pokoju miejsc, gdzie by nie mogła dojść, tam gdzie mogą się dostać inne moje papugi.

Szarkę z Samuelem wypuszczam na zmianę z drugą parką. Podjęłam próbę wspólnych lotów całej czwórki, ale to się prawie skończyło śmiercią nielota. Myślałam, że już umiera, kiedy druga samica ją zrzuciła na podłogę i ta nieszczęśliwie upadła. Ale na szczęście po godzinie zaczęła wracać do życia. Nierozłączki są terytorialne i kalectwo samiczki zachęciło drugą samicę do "odebrania" jej terytorium jako słabszej rywalce.

Latem uciekła jej partnerka i dokupiłam jej samczyka. W niczym mu nie przeszkadza fakt, że jego partnerka jest nielotem. Często zamiast gdzieś polecieć, posłusznie za nią drepce. W Szarce obudziły się wraz z pojawieniem się samczyka hormony i widać, że ma ochotę założyć rodzinę, ale Samuel to jeszcze gapa w tym temacie, chyba jest za młody...

Mam papugę, która utraciła zdolność lotu, i widziałam, jaki to był dla niej stres, jak bardzo niebezpieczne są upadki z wysokości ponad 2m dla takiego maleństwa. Dziwię się ludziom, którzy podcinają papugom lotki, twierdząc, że to dla ich dobra i bezpieczeństwa. Ptak, który całe życie latał, nie zrozumie, że już nie poleci. Taka papuga jest narażona na szereg potłuczeń, kontuzji, nawet może stracić życie, nieszczęśliwie upadając. A przede wszystkim, odbierając papudze zdolność lotu, narażamy ją na niesamowity stres, ponieważ ptak nie może uciec w naturalny sposób w chwili zagrożenia, a nieskoordynowana ucieczka może się skończyć tragedią. Instynktowne zrywanie się do lotu ze strachu zdarza się także u ptaków, które mają podcinane lotki od pisklęcia. Zatem nawet nauczenia papugi od początku, że jej jedyną możliwością poruszania się jest chodzenie, nie ratuje jej przed groźnymi upadkami w momencie zagrożenia.

Każdy plac zabaw jest połączony z innymi miejscami w pokoju systemem lin

Wzdłuż ścian zamontowane są gałęzie

Przez całą szerokość pokoju rozciągnięte są liny

Szarka świetnie sobie radzi na linach

Notka

Kiedy po raz pierwszy zauważyłam, że moja papużka falista ma na skrzydle od wewnętrznej strony niewielkie zgrubienie, nic nie wskazywało jeszcze na tragedię. Ptak był żywiołowy, radosny, zakochany - nie było żadnego symptomu, że źle się czuje. Guzek został wycięty i oddany na histopatologię. Wynik brzmiał jak wyrok: złośliwy nowotwór... Po wycięciu guz odrósł i powiększał się dosłownie w oczach. Przygotowywałam się psychicznie na decyzję o eutanazji, gdy weterynarz zaproponował amputację skrzydła. Jak będzie funkcjonować ptak bez skrzydła? W wolierze, w sporym stadzie? Jak latający do tej pory dorosły ptak poradzi sobie psychicznie z takim kalectwem?

Jednak śmierć zadać jest łatwo, a wskrzesić do życia się nie da. Zaufałam lekarzowi i ptak wrócił do woliery z jednym skrzydłem.

Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła, była natychmiastowa akceptacja kalekiego członka przez stado. Tutaj zaważyły zachowania społeczne papużek falistych - to jeden z gatunków o najlepiej rozwiniętych zachowaniach stadnych. Ani razu nie zaobserwowałam jakiejkolwiek dyskryminacji czy wykorzystywania przez inne papugi ułomności Notki. Przeciwnie, zwłaszcza na początku, zanim nauczyła się wszędzie docierać wyłącznie za pomocą nóg, była dokarmiana nie tylko przez partnera, ale i przez inne papużki, była traktowana trochę jak pisklę. Prawdopodobnie zadziałał ten sam instynkt, który każe stadu opiekować się podlotami niezależnie od tego, czyimi są dziećmi - tak zadziałała pewna nieporadność Notki. Potem, gdy nauczyła się biegać i wspinać z tą samą szybkością, co inne latały, była traktowana jak zwykły członek stada. Dzięki temu, że była w stadzie, zachowywała się bardzo odważnie i bez lęku wchodziła na każdą linę czy pomost, nawet natychmiast po założeniu jej. Stado zapewniło jej opiekę, poczucie bezpieczeństwa i - mimo kalectwa - pełnię życia przez te kilka darowanych jej miesięcy. Jest to inna sytuacja niż opisywana w historii Szarki - ujawniają się tutaj różnice zachowań społecznych między różnymi gatunkami papug.

Drugą rzeczą, która mnie zdziwiła, była niezwykła świadomość własnej ułomności. Notka od początku zachowywała się, jakby wiedziała, że nie jest w stanie latać - nie próbowała tego robić. Większość właścicieli nielotów obserwuje takie próby u swoich ptaków, wygląda więc na to, że jest to dość indywidualne i nie da się z góry przewidzieć, jak zachowa się ptak po utracie zdolności lotu. Nie znaczy to jednak, że papużka nie spadała - była bardzo aktywna, dużo biegała, przeskakiwała między gałęziami (wraz z utratą skrzydła bardzo wzmocniły jej się nogi i potrafiła bardzo daleko skakać) i bywało, że jej się omsknęła łapka. I oczywiście spadała w sytuacjach paniki - to jest uniwersalne. Instynkt lotu w sytuacji zagrożenia jest jednym z najsilniejszych ptasich instynktów. Zatem oprócz rozbudowanego systemu lin, gałęzi i pomostów umożliwiającego Notce dostanie się w każdy punkt pokoju musiałam wszędzie tam, gdzie mogła spaść, porozkładać na podłodze specjalne maty uniemożliwiające jej zrobienie sobie krzywdy.

Notka była bardzo żywiołową papużką, a nie mogąc rozładować energii w locie, szukała innych sposobów. Stała się więc największą niszczycielką w stadzie. Wszelkie gałęzie, nawet bardzo grube, deski, szyszki, ba, nawet tak przecież twarde łupiny orzechów włoskich przerabiała błyskawicznie na wióry. Obgryzła kanty mebli, a także, poruszając się tylko na łapach, była znacznie bardziej chętna do myszkowania po kątach - i stała się, ku mojej rozpaczy - pogromcą wszelkich starannie poukrywanych przed dziobami kabli. Nie pomogły nawet plastikowe peszele, papuzi dziób radził sobie z nimi błyskawicznie. Egzamin zdały dopiero metalowe osłonki na kable.

Notka zmarła pół roku później z powodu przerzutów na narządy wewnętrzne. Tu już nie wchodziła w grę operacja, rak rozprzestrzenił się błyskawicznie w maleńkim ciałku. Jestem jednak pewna, że było warto podarować jej te pół roku życia, i mam nadzieję, że mimo kalectwa była w tym czasie szczęśliwa. Doświadczenie, jakie dzięki niej zdobyłam, pozwoliło mi kilka lat później przyjąć do domu nielotną od urodzenia Adę z nieprawidłowo wykształconymi piórami - najprawdopodobniej jako nietypowym objawem wirusa Polyoma. Ada, podobnie jak Notka, żyje w przestronnej wolierze z całym stadem papużek falistych.

A oto przystosowana do nielota woliera - papuzi pokój.

Każdy plac zabaw jest połączony z innymi miejscami w pokoju systemem lin i pomostów

Pomost

Mata na podłogę

Na to zostal nałożony pokrowiec uszyty z nieprzemakalnego materiału na zasłony prysznicowe

Podłoga wyłożona matami




Powrót do strony głównej