Izabela Dłużyk

Jedna, dwie czy stadko

Jeśli już zdecydujemy się na zakup papugi, musimy zadać sobie pytanie, czy chcemy jednego ptaka, parę czy też stadko. Wybór zależy zarówno od warunków, jakie będziemy w stanie zapewnić naszemu pierzastemu domownikowi, jak i od oczekiwań, jakie wobec niego mamy. Wiele osób kupuje papugi licząc na to, że będą oswojonymi, a najlepiej jeszcze mówiącymi przytulankami, przesiadującymi na ramieniu, dopraszającymi się głaskania i podążającymi za właścicielem wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Sama takimi właśnie kryteriami kierowałam się kupując moją pierwszą papugę, nimfę. Młoda samiczka, zaraz po usamodzielnieniu odłączona od rodziców i rodzeństwa bardzo szybko się do mnie przywiązała. Przylatywała na ramię, uwielbiała głaskanie, próbowała jeść ze mną z talerza, a nawet latała za mną po domu. Dwa kolejne samce nimfy, które później trzymałam jako pojedyncze ptaki, były podobnie ze mną zżyte. Brzmi pięknie, prawda? Warto jednak zwrócić uwagę, że właśnie opisałam, jak ja postrzegałam życie z samotną papugą z mojej własnej perspektywy. Czy jednak samotna papuga jest tak samo zadowolona z życia tylko z człowiekiem, bez kontaktu z innymi towarzyszami własnego gatunku? Przyjrzyjmy się temu bliżej, mając na uwadze, jak żyją i zachowują się papugi trzymane w parze lub w stadzie.

Papuzie potrzeby a życie w samotności

zakochane nimfyObecnie mieszkają ze mną cztery nimfy, z czego dwa samczyki, Ptyś i Karmelek, stworzyły szczególnie zżytą i kochającą się parę i to właśnie ich zachowanie chciałabym w tym miejscu opisać.

Ptyś i Karmelek przypadli sobie do gustu niedługo potem, jak zamieszkali pod jednym dachem. Gdy się zaprzyjaźniły, szybko zaczęły okazywać swoje uczucie przeczesując sobie nawzajem piórka. Do tej pory, dzień w dzień regularnie się czyszczą lub siedzą niemal skrzydło w skrzydło, co u nimf, które przeważnie nie lubią zbyt bliskiego kontaktu świadczy o naprawdę wielkiej przyjaźni. Razem jedzą, bawią się i latają po pokoju, zawsze trzymają się blisko, a jeśli któryś za bardzo się oddali nawołują się tak długo, dopóki nie usiądą znów obok siebie.

Takie zachowanie nie jest niczym nadzwyczajnym, jeśli weźmiemy pod uwagę, że u nimf, podobnie jak u wszystkich innych papug, dobrane pary pozostają razem przez całe życie, a partnerzy nie rozdzielają się nigdy. Wiedząc o tym, spójrzmy raz jeszcze na sytuację samotnej papugi trzymanej w domu.

Jeśli ptak jest oswojony, pozwoli człowiekowi na głaskanie, podobnie jak czyściłaby go druga papuga. Wspólna zabawa jest również do pewnego stopnia możliwa, ale co z lataniem, które wbrew pozorom jest czymś znacznie więcej niż tylko fizyczną aktywnością? Co z potrzebami seksualnymi? Wreszcie, co z tym ostatnim, bardzo ważnym, jeśli nie najważniejszym zagadnieniem: zagadnieniem wspólnie spędzanego czasu? Kto jest w stanie przebywać z papugą dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu przez całe jej życie? Można by pomyśleć, że przecież nic się nie stanie, jeśli papuga zostanie sama w domu przez kilka godzin dziennie, bo wynagrodzimy jej to po powrocie. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście nie wydaje się to złym pomysłem, lecz zastanówmy się, co tak naprawdę znaczy przywołane przeze mnie wcześniej stwierdzenie, że papugi tworzące parę nie rozdzielają się nigdy? Oznacza to, że partner opuszcza drugiego ptaka tylko, gdy umiera. Gdy więc człowiek zostawia pojedynczą papugę samą w domu, zaczyna ona nawoływać i nie rozumie, dlaczego nikt jej nie odpowiada. Może po jakimś czasie zrezygnowana zamilknąć i zająć się sobą, może też jednak nawoływać do skutku. Nie jest w stanie pojąć, że człowiek prędzej czy później do niej wróci, bo żyje chwilą teraźniejszą: dla niej jest tu i teraz, bez partnera, z którym nie wiadomo, co się stało. Jej taka samotność kojarzy się tylko z jednym.

kozi seksPonadto, samotna papuga jest bardzo wymagająca, jeśli chodzi o bezpośredni kontakt z człowiekiem. Przeważnie chce być wszędzie tam, gdzie właściciel, co może wydawać się urocze, ale w praktyce bywa uciążliwe. Moje trzymane pojedynczo samce najchętniej cały czas siedziałyby mi na ramieniu. Jeden z nich mógł się bawić na przygotowanym specjalnie dla niego drzewku tylko wtedy, gdy ja stałam zaraz obok. Gdy chciałam odejść nieco dalej, nagle zabawa już przestawała być ważna i ptak przylatywał do mnie. Co więc każdy z nich tak naprawdę przeżywał, kiedy zostawał sam?

Chciałabym w tym miejscu poruszyć jeszcze jedną kwestię. Otóż, papugi oprócz tego, że to zwierzętami stadnymi, w łańcuchu pokarmowym są także ofiarami, co powoduje, że dla nich towarzystwo stada czy choćby partnera jest wzmocnieniem poczucia bezpieczeństwa. Im więcej ptaków, tym trudniej drapieżnikowi wypatrzyć i schwytać jednego konkretnego osobnika, a dla papug istnieje tym większa szansa, że któryś z członków stada w porę go zauważy i ostrzeże o zagrożeniu pozostałych.

Papugi w niewoli również nie są pozbawione instynktu, który nakazuje im dla bezpieczeństwa trzymać się stada. W naturze osamotnione zostają tylko osobniki chore i osłabione, które jednak o wiele częściej padają łupem drapieżników. Także z tego powodu samotność jest dla papugi w domu zawsze dużym stresem, zwłaszcza w przypadku młodych ptaków, wychowanych razem z pobratymcami, które po usamodzielnieniu odłącza się od innych i zabiera do domu, by się oswoiły. Dla wszystkich jest to duże przeżycie, jednak niektóre reagują na rozłąkę gorzej niż inne. Słyszałam opowieści innych właścicieli papug, których ptaki po odizolowaniu od innych prawie przestawały się interesować otoczeniem i były wyraźnie apatyczne, jednak sama miałam podobnie z jednym z moich samczyków o imieniu Zazuś, gdy jeszcze trzymałam papugi pojedynczo. Ptaszek ten został w bardzo młodym wieku zabrany od innych nimf, a na nowym miejscu od początku zachowywał się bardzo dziwnie: prawie zupełnie się nie odzywał, przez większość czasu spał, słabo reagował na jakikolwiek dotyk, nie bawił się zabawkami ani nie chodził po klatce, jak na młodą nimfę przystało. Od właścicieli zachowujących się w ten sposób papug wiem, że ptaki zupełnie zmieniały się po dokupieniu towarzystwa, jednak mój samczyk nie miał tyle szczęścia i prawie dwa lata musiały upłynąć, zanim dołączyła do niego druga nimfa.

Samotna papuga w stadzie?

zakochane falkiNiektóre osoby decydujące się na papugę kupują najpierw pojedynczego ptaka, by go oswoić, a ewentualne dokupienie mu towarzystwa zostawiają na później. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że nawet, jeśli bierze pod uwagę połączenie swojej papugi w przyszłości z inną, może się rozczarować. Problem polega bowiem na tym, że ptaki, które jeszcze jako młode papużki zostały odizolowane od pobratymców i całe dalsze życie spędziły tylko w towarzystwie człowieka nierzadko zbyt szybko zapominają, że są ptakami. Mój wspomniany już wcześniej samczyk Zazuś jest, niestety, doskonałym tego przykładem. Niemal całe swoje dotychczasowe życie spędził z dala od innych papug i teraz, choć mieszkają z nim już trzy inne nimfy, nie potrafi nawiązywać z nimi kontaktu. Gdy po nieco ponad półtora roku samotności po raz pierwszy zobaczył inną nimfę, wystraszył się i zaczął rozkładać przed nią skrzydła, by dać jej do zrozumienia, jaki jest groźny. Musiał oswoić się z nowym towarzyszem, jakby nigdy w życiu nie widział wcześniej innej nimfy. Nie jest ptakiem agresywnym i często zamiast walczyć - wycofuje się, dzięki czemu teraz cała czwórka zajmuje wspólną klatkę, jednak trzy pozostałe ptaki trzymają się blisko siebie, a on zostaje sam. Gdy był młody, przywiązał się do mnie i nawet teraz, po niespełna trzech latach życia w papuzim towarzystwie, nadal szuka tylko kontaktu ze mną. Gdy dwie inne nimfy w najlepsze czyszczą sobie nawzajem piórka, on nie zwraca na nie uwagi. Tylko ja mogę go pogłaskać. Nie rozumie sytuacji, kiedy inna nimfa podejdzie do niego i pochyli głowę z prośbą o czyszczenie, więc straszy ją dziobem, a przecież nie jest mało kontaktowy, bo moje pieszczoty uwielbia i chętnie czyściłby mnie, gdyby mógł. Kilka razy wprawdzie spróbował czyścić Ptysia, młodszego samczyka, który z założenia miał zostać jego przyjacielem, ale okazało się, że gdy Ptyś pociągnięty zbyt mocno za piórko zaprotestuje, Zazuś odczytuje to jako poważną agresję i szybko się wycofuje. Takie sprzeczki nawet wśród zaprzyjaźnionych ptaków są na porządku dziennym i z reguły chwilę później papugi znów zaczynają się czyścić. Zazuś jednak nie wie, że to nic groźnego i odbiera to jako atak.

karmiące się amazonkiObydwa samczyki jak dotąd nie znalazły wspólnego języka, choć Ptyś początkowo lgnął do starszego kolegi. Ja przyzwyczaiłam się do ich wzajemnej obojętności, dlatego też wielkie wrażenie wywarło na mnie to, co zaobserwowałam po dołączeniu do nas Karmelka. Wtedy dopiero zrozumiałam, jak naprawdę zachowują się zżyte ze sobą papugi, ale to pokazało mi jeszcze dobitniej, jak skrzywdzony jest Zazuś, który może już nigdy nie nauczyć się prawidłowych relacji z innymi nimfami. Niesamowicie było odkryć, jak oba ptaki koniecznie muszą się widzieć i być jak najbliżej siebie, jak wszystko robią razem, a jeden naśladuje zachowania drugiego. Zazuś natomiast nigdy się nimi nie sugerował i było mi bardzo przykro, kiedy Ptyś i Karmelek zajmowały się sobą, a on widząc, że zamierzam odejść zaczynał mnie wołać i czekał, aż wrócę.

Pozostałe trzy nimfy z biegiem czasu zorientowały się, że kolega nie jest nimi zainteresowany, dlatego i one przestały zbytnio się nim interesować. Najwyraźniej zauważam to, gdy Ptyś przylatuje do mnie na ramię czy na głowę, bo wtedy Karmelek i Drops, którzy jak dotąd rzadko mają na to odwagę, zaczynają nerwowo latać i nawoływać go, ale kiedy przyleci do mnie Zazuś, wszyscy trzej reagują na to obojętnością.

Obecnie mam o wiele mniej czasu na zajmowanie się papugami niż dawniej. Zaprzyjaźnionym trzem samcom moja nieobecność czy brak zainteresowania nie przeszkadzają tak bardzo, ale Zazuś, zawsze niby niezależny, czeka. Nawet mnie już prawie nie woła. Czeka tylko, żeby, gdy otworzę klatkę, przylecieć mi na głowę albo na ramię. Czeka, aż wśród tylu absorbujących zajęć znajdę chwilę, by wziąć go na rękę i pogłaskać. Ja mam swoje życie i ludzi, z którymi się spotykam, pozostałe nimfy mają siebie. On ma tylko mnie.

Lepiej w parze czy w stadzie?

Opisałam już, jak zachowuje się trzymana w domu samotna papuga i jak wyglądają relacje między ptakami tworzącymi parę. Teraz czas na kolejny sposób, w jaki można, z mniejszym lub większym trudem, zorganizować życie papudze w niewoli: życie w stadku.

stadko nierozłączek

Na początek chciałabym wspomnieć, że nie wszystkie gatunki papug równie nadają się do trzymania w grupie. Niektóre, jak np. modrolotki, rozelle czy świergotki, choć tak samo potrzebują towarzystwa, to jednak nie są typowo stadne i najlepiej trzymać je parami. W tym miejscu dochodzi do głosu tak często spotykany pogląd, który odstrasza potencjalnych właścicieli oczekujących większego kontaktu z papugami od zakupu więcej niż jednego osobnika, że trzymana w domu para ptaków będzie zajęta tylko sobą i będzie ignorowała opiekuna. W przypadku gatunków nie żyjących w typowych stadach pogląd ten jest częściowo słuszny. Piszę "częściowo", ponieważ nawet u tych ptaków nie istnieje reguła, że zupełnie nie zwracają uwagi na człowieka. One także potrafią tęsknić podczas jego nieobecności i cieszyć się, gdy wraca do domu, ale okazują to w inny sposób.

czyszczące się aryZ kolei ptaki takie jak papużki faliste czy nimfy na wolności żyją zazwyczaj w dużych stadach, a ich relacje z innymi jego członkami znacznie wykraczają poza bliższy kontakt z samym tylko partnerem, co powoduje, że ptaki te są niezwykle towarzyskie. Trzymane w domu, jeśli mają możliwość swobodnego latania po pokoju, a co za tym idzie - możliwość ucieczki, gdy przy bliskim spotkaniu z człowiekiem czują się zbyt niepewnie - nie tylko nie ignorują właściciela, lecz nawet traktują go jak członka stada i szukają z nim kontaktu. Moje trzy samczyki, Ptyś, Karmelek i Drops, które doskonale czują się w swoim własnym towarzystwie, czasem przylatują też do mnie. Ani Karmelek ani Drops nie pozwalają się dotknąć, a na moim ramieniu lub na głowie nadal siadają nieśmiało, ale za to Ptyś, choć od zawsze miał papuzie towarzystwo, chętnie wchodzi mi na rękę i uwielbia głaskanie.

Trzymanie papug w stadku daje możliwość obserwacji, jak wyglądają relacje pomiędzy poszczególnymi osobnikami. U mnie ułożyło się to w ten sposób, że Karmelek, który na długo przedtem miał już Dropsa za towarzysza, niemal od razu zakochał się w Ptysiu, a w stosunku do Dropsa zawsze był raczej obojętny i do tej pory się to nie zmieniło. Ptyś natomiast trzyma się Karmelka, chociaż do Dropsa również jest przyjaźnie nastawiony i nawet słyszałam o przypadku, kiedy obaj czyścili sobie nawzajem pióra. Drops z kolei lgnie do obydwu papug i wiem, że jeszcze w poprzednim domu, gdy był tylko z Karmelkiem, bardzo mocno przeżył ucieczkę kolegi. Trafił do mnie zaraz po tym, jak Karmelek do niego wrócił, ale jeszcze tydzień zajęło mu, zanim po powrocie utraconego przyjaciela i po przeprowadzce zupełnie doszedł do siebie.

lorysy dziób w dzióbZ moich obserwacji wynika, że od czasu pojawienia się dwóch nowych nimf zarówno Ptyś, jak i, co ciekawe, Zazuś o wiele rzadziej krzyczą i wydają się spokojniejsze i bardziej zrelaksowane. Dawniej Ptyś, mimo, że wolał papuzie towarzystwo, często mnie wołał, gdy wychodziłam z pokoju. Teraz wszystkie cztery nimfy reagują na moje wchodzenie i wychodzenie, ale zazwyczaj nie zachowują się zbyt głośno, co pozwala mi przypuszczać, że w grupie czują się bezpieczniej.

Pisząc niniejszy tekst miałam na celu pokazanie, co w praktyce oznacza dla papugi towarzystwo, jakie możemy jej zapewnić. Wybór nie zawsze jest prosty, zwłaszcza w przypadku dużych i trudniej dostępnych papug, które na dodatek bywają kłopotliwe w łączeniu z innymi pobratymcami. Możemy trzymać papugę samotnie i oczekiwać od niej całkowitego przywiązania, możemy też zapewnić jej towarzystwo, by nie czuła się opuszczona podczas naszej nieobecności. Pamiętajmy jednak, że to nie papuga wybiera nas, lecz my wybieramy ją i dlatego naszym obowiązkiem jest zapewnienie jej wszystkiego, czego będzie potrzebowała do życia w zdrowiu i dobrym samopoczuciu zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Pamiętajmy, że to właśnie ona poniesie konsekwencje naszych błędów, które mogą w przyszłości okazać się nie do naprawienia. Na koniec chciałabym podzielć się jeszcze ostatnią myślą: to nie jest wielka satysfakcja mieć papugę, która przylatuje na rękę, bo nie ma innego wyboru, ale mieć papugę, która przylatuje na rękę, bo traktuje nas podobnie jak swoich ptasich towarzyszy - to dopiero satysfakcja!


Polecamy też lekturę artykułów:
Samotna nierozłączka jako pupil
Kakadu - domowy pupil




Powrót do strony głównej