Ewa Hejduk

Papugi i dzieci w jedym żyły domu...

Jestem mamą 3 dzieci: 3- i 4-letnich dziewczynek i jednego chłopca mającego 6,5 roku. Jestem również od ponad 1,5 roku właścicielką 4 nierozłączek.

Słyszałam nieraz opinię że papugi i małe dzieci pod jednym dachem to nieporozumienie, bo papugi zaszkodzą dzieciom, a dzieci zamęczą papugi. Nie podzielam tego zdania. Każdy rodzic, decydując się na kupno papug dziecku (nie mówię o nastolatkach), musi się liczyć z tym, że tak naprawdę kupuje papugi sobie.

Moje dzieci bardzo chętnie pomagają przy karmieniu ptaków. Jest dla nich czymś naturalnym że na spacerze wszyscy szukamy smakołyków dla naszych fruwaków. Moje pociechy bez problemu rozpoznają mlecz, krwawnik, gwiazdnicę, wierzbę czy inne roślinki będące smakołykami naszych podopiecznych. Wyprawy za miasto na pola i łąki w celu zdobycia tego, co nam dla papug potrzebne (kłosy zbóż, kukurydza, chwasty czy gałęzie) dają dzieciom możliwość wybiegania się do upadłego, a także poznawania otaczającej je przyrody (no bo ilu 6-latków wie, jak wygląda gwiazdnica?). Kiedy idziemy na działkę, targ czy zakupy, dzieci zawsze pamiętają, jakie warzywka kupujemy czy zbieramy dla papug.

Malcy świetnie znają drogę do weterynarza i są świadome, że ptaki (te nasze, jak i te dzikie) również potrzebują opieki lekarskiej w razie choroby). Staram się zaszczepić dzieciom szacunek do wszystkiego, co żyje. Często, kiedy zbieramy gałązki wierzby, tłumaczę, że nie obrywamy ich dla Zabawy, tylko dlatego, że papużki potrzebują ich do ścierania dziobów, a także do zajęcia jakoś sobie czasu, a to, co z nich potem zostanie, wrzucimy do pieca.

Obcowanie z papugami na co dzień wyrabia w moich dzieciach wrażliwość na potrzeby zwierząt. Uczą się również, że są one żywymi istotami, które same decydują, na ile nam zaufają czy na jaką odległość możemy do nich podejść, i że niekoniecznie będą się tak zachowywać tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Wiedzą również, że ptak może czuć strach, ból czy radość. Musimy dziecko uświadomić, że wsadzanie palca między pręty klatki czy pukanie w nią nie jest dobrym sposobem na to, by papuzki zwróciły na nas uwagę, że tak możemy jedynie wywołać w nich strach. kiedy Staś (miał wtedy 5 lat) wrócił z przedszkola w pierwszy dzień, kiedy przyniosłam do domu Felka, doznał wielkiego rozczarowania. Papuga siedziała zestresowana w klatce, a on wyobrażał sobie, że jak tylko wejdzie do mieszkania, Felek do niego przyleci, usiądzie mu na ramieniu i będzie się z nim bawił. Tak się jednak nie stało i Staś stracił na długi czas jakiekolwiek zainteresowanie mieszkańcami klatki. Dużo zawiniły tu rozpowszechniany w naszej kulturze stereotyp marynarza idącego przez miasto z papugą na ramieniu, która ze swym właścicielem prowadzi zawiłe konwersacje...

Wiadomo, ze posiadanie dzieci wiąże się z bałaganem który ciężko jest opanować. Wdeptane w dywan kruchy to codzienność, a jajecznica, która po skończonym śniadaniu, znajduje się niekoniecznie tylko w brzuchu, nie jest czymś szokującym. Kiedy do tego dołączymy jeszcze papugi, to wieczorem możemy dostać zawału, kiedy uświadomimy sobie ogrom sprzątania. Co wieczór wkraczam do pokoju uzbrojona w zmiotkę, ścierkę i sprzątam pobojowisko po 4 papugach i 3 dzieciach. Jedne i drugie kruszą, drobią papierki i chusteczki na konfetti, rozlewają wszelkie płyny, więc można by ze spokojem stwierdzić, że mają wiele ze sobą wspólnego.

Jeśli osoby chcące mieć papugę, mają dzieci, stanowczo odradzam kupno jednego ptaka, który potrzebuje naszego kontaktu 24h na dobę. Dzieci same w sobie są strasznymi zjadaczami czasu. Do tego dochodzą w ciepłym okresie długie spacery czy wyjazdy, chodzimy do pracy, co również zajmuje sporo czasu. Wiem po sobie, że kiedy dzieci dostaną zapalenie oskrzeli, wysoką temperaturę czy dopadnie je inna poważniejsza choroba, ciężko jest znaleźć czas na zrobienie obiadu czy skorzystanie z toalety, a co dopiero na spędzanie długich godzinn na kizia-mizia z papugą, która na to liczy. Niestety, należę do tych rodziców, którzy co najmniej 2 razy do roku lądują ze swoimi pociechami na oddziale dziecięcym w szpitalu. Mimo ze mieszkam rzut beretem od szpitala, przychodziłam do domu tylko raz na 2 dni, by dać jeść papugom. Mąż wymieniał im raz dziennie wodę. Podejrzewam, że gdybym miała 1 papugę, a nie 2 parki, bardzo ciężko byłoby jej przeżyć takie chwile, kiedy przez prawie 2 tygodnie nie było żywej duszy w domu. Myślę, że gdybym wróciła do domu, zastałabym papugę pozbawioną większej ilości piór, które powyrywałaby sobie z tęsknoty i stresu związanego z byciem samemu jak palec. Moje małe potworki na pewno tęskniły za hałasem i gwarem życia domowego, ale nie cierpiały z powodu samotności, bo miały siebie nawzajem. Poza tym obserwacja papug daje dzieciom wiele radości, zwłaszcza dziewczynki bardzo lubią papugi

Posiadanie papug uczy dzieci odpowiedzialności za inne żywe istoty, uczy tego, że niezależnie od tego, czy jesteśmy zmęczeni, chorzy, czy mamy gości, musimy pamiętać, że muszą one dostać jeść, pić i zawsze mieć zapewnioną naszą opiekę, kiedy tego potrzebują




Powrót do strony głównej