Agata Bernat

Czy na pewno papugi...?

O posiadaniu papug zaczynamy myśleć pod wpływem impulsu. Nieważne, czy spodobała nam się nowa papuga znajomych, czy zauroczyło nas pierzaste stworzonko w sklepie zoologicznym - nie dajmy sobie zagłuszyć resztek zdrowego rozsądku. Najpierw zastanówmy się, czy naprawdę chcemy poświęcić następne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat na życie z papugami pod jednym dachem.

Musimy zacząć od zmiany swojego poczucia estetyki na... mniej estetyczne. Przyzwyczaić się, że papuga robi kupy akurat tam, gdzie aktualnie siedzi - w klatce lub na półce nad monitorem. I robi te kupy dość często. Podobnie ma się sprawa z resztkami jedzenia. Plewy po ziarnach są wystarczająco lekkie, żeby małe machnięcie skrzydłem wywaliło je w promieniu metra wokół klatki. Oprócz plew, w gratisie są też piórka. Inne pokarmy są rozrzucane na inne sposoby. Można je szatkować na małe, lekkie fragmenty. Można brać w dziób większe i wyrzucać "gdzieś". Zalecane jest zawarcie bliższej przyjaźni z odkurzaczem i ścierką, jeśli chcemy mieć w pokoju w miarę przyzwoity porządek.

Zakup papugi jest niczym zakup nowego pakietu doznań audiowizualnych. Zależnie od gatunku oraz nastroju zwierzęcia możemy słyszeć milutkie ćwierkanie, ciche gwizdanie albo przenikliwy wrzask - im papuga większa, tym gorszy. Ptaki budzą się wraz ze wschodem słońca, więc musimy być przygotowani na ewentualne wczesne pobudki. Zwłaszcza w lato. Największą aktywność wykazują w godzinach rannych i popołudniowych. O spaniu do 12.00 możemy więc zapomnieć. Jeśli ktoś się cieszy, że papugi ustawi w innym pokoju i nadal może sobie drzemać do późna - mnie budzą nimfy i faliste stojące 3 pokoje dalej. W lato - będące na drugim końcu podwórka. Papuga to nie radio, które można wyłączyć, kiedy nam nie odpowiada. Będzie się odzywać podczas nauki. Zagłuszać ulubioną muzykę. Śpiewać głośniej niż wokaliści w "Mam Talent". I uniemożliwiać dojście do głosu gościom.

To nie jedyne niespodzianki. Jak już papuga się zadomowi u nas, oswoi z otoczeniem, pozna pokój, to dopiero wtedy ujawni prawdziwy potencjał drzemiący w jej małym ciałku. Papugi są uznawane za jedne z najmądrzejszych ptaków. Nie lubią się więc nudzić. Jeśli nie dostarczymy im bodźców w postaci odpowiednich zabawek, gałązek do obdziobywania, znajdą je sobie same. I nie będą miały litości. Ogranicza je tylko wytrzymałość dzioba. Więc o ile małe papugi w odwecie za brak zabawek zadowolą się zniszczeniem aktualnych rachunków leżących luzem, książek stojących na półce (ptaki nie widzą różnicy między książką własną, a pożyczoną) lub rozdzieleniem babcinego srebrnego łańcuszka na dwa, to większe papugi mogą nawet wyryć nowy wzorek w drewnianej szafie/listwie/futrynie.

Ponadto pod ostrzałem znajdują się wszelakie rośliny doniczkowe, które mogą zostać przez ptaki doszczętnie zniszczone. Ponieważ większość jest trująca, należy je na stałe wynieść z pokoju, w którym będą przebywać zwierzęta. Korzyść będzie obustronna, bo oba żyjątka będą sobie mogły pożyć dłużej.

Nie należy się też dziwić, jeśli pewnego dnia odkryjemy dziurę w ścianie. Nawet jeśli w klatce będzie stale dostępne źródło wapnia, to przebijanie się przez kolejne warstwy tynku okaże się znacznie ciekawsze.

Musimy być również przygotowani na to, że nawet mimo najlepszej opieki, papuga może zachorować. W Polsce specjalistów od leczenia ptaków jest niewielu. Warto więc zawczasu się zainteresować i poszukać w okolicy zaufanego weterynarza. Albo przynajmniej laboratorium, w którym będziemy mogli zrobić odpowiednie badania, których wyniki skonsultujemy telefonicznie ze specjalistą z innego miasta. Sam koszt leczenia może przekraczać, nawet kilkukrotnie, wartość rynkową papugi.

Ktoś po tym wszystkim powie, że papugi to wredny wybryk Natury podrzucony do domów w ramach rewanżu za niszczenie środowiska. Nawet jeśli - to ten Wybryk również posiada swoje zalety. Zwierzęta uczą nas troski, odpowiedzialności. Papugi dodatkowo kreatywności i myślenia. Dlaczego? Bo trzeba opracowywać kolejne zabezpieczenia mienia przed dostępem papuziego dzioba. Ponadto potrafią się odwdzięczyć się za wszystko, co im zapewniamy. Ptasią miłością i oddaniem. Myślę że to wystarczające wynagrodzenie za powyższe minusy.

Jeśli więc nie boisz się wszędobylskiego brudu zaglądającego w każdy zakamarek życia, niestraszne Ci pobudki o pogańskich godzinach oraz nie przywiązujesz zbyt dużej uwagi do dóbr materialnych - możesz poważnie myśleć o sprowadzeniu Krzywego Dzioba do domu.







Powrót do strony głównej